Odbudowa Warszawy 1945-1980: Społeczny fundusz odbudowy Stolicy, czyli Panie daj piątaka

Jak wiecie (a przynajmniej większość z osób, które trafią na ten wpis), kilka dni temu uruchomiliśmy crowdfundingową akcję na Wspieram.to, w której szukamy wsparcia w wydaniu gry planszowej „Odbudowa Warszawy 1945-1980”. Gry niezwykłej na wielu poziomach. Wyjątkowy jest temat, wyjątkowe też to, że po raz pierwszy wydajemy w Fabryce Gier Historycznych tytuł, który jest dziełem autorów (konkretnie Piotra Grzymisławskiego i Łukasza Szopki) do tej pory niezwiązanych z FGH. Jakby było mało, postanowiliśmy dodać do gry specjalną aplikację, pozwalającą na oglądanie budynków pojawiających się w grze w trójwymiarze, przy użyciu Waszych telefonów i tabletów. W ten sposób dokładamy też swoją cegiełkę do gier bez prądu, które wykorzystują nowe technologie. Generalnie bardzo wiele rzeczy jest inaczej niż zwykle. Inna też jest kampania crowdfundingowa i to, co chcemy w ramach tej kampanii zrobić…

Odbudowa_drewniane_elementy_d

Kampanię wsparło już ponad pół setki osób. Zebrana kwota też wygląda obiecująco, bo brakuje niewiele do 40%, a przed nami jeszcze prawie miesiąc zbiórki. Oczywiście nasz wcześniejszy sukces związany z „Teomachią”, która została ufundowana w przeciągu 7 godzin na Kickstarterze, rozbudził apetyt na więcej, ale umówmy się – jeszcze sporo wody w Wiśle musi upłynąć, aby Polski crowdfunding mógł chociaż zbliżyć się do tego, co można zrobić za oceanem, jeśli chodzi o kwoty. Dla wielu osób planszówki w Polsce to nadal dość drogie hobby, a „Odbudowa” nie jest też malutką grą złożoną z talii kart, którą można kupić za 30 zł. Wiem, że jest spore grono osób, które chętnie by nas wsparły, czy to ze względu na tematykę gry, czy sympatię do naszej dotychczasowej działalności, ale z różnych przyczyn nie mogą sobie w tym momencie pozwolić na wydanie ponad 100 zł na planszówkę. Albo mogą, ale brakuje im miejsca na regale. Lub partner/mąż/żona/rybki – zagroziły, że jeśli do domu zawita jeszcze jedno pudło z grą, to dojdzie do aktów agresji werbalnej i nie tylko. Właśnie dla takich osób, które chcą nas wesprzeć, ale nie mogą tego zrobić w pełnym zakresie, wybierając nagrodę z grą, dodaliśmy do kampanii nową nagrodę. Nagrodę, co by nie mówić, o charakterze symbolicznym, bo wspierający w zamian za 5 zł zyska jedynie naszą dozgonną wdzięczność wyrażoną oficjalnymi podziękowaniami na stronie wydawnictwa. Ale ten próg jest właśnie dla takich osób, które chcą nas wesprzeć, chociażby tym symbolicznym piątakiem, dając wyraz swojemu poparciu dla tego, co robimy.

Ktoś powie: „wielkie mi halo”. W końcu każdy, kto obserwuje różne kampanie finansowania społecznościowego wie, że taki rodzaj nagród to standard. Nie ma co zaraz pisać o tym tekstu. I w zasadzie jest w tym trochę racji, gdyby nie to, że jest jeszcze jeden powód i jeszcze jedna grupa odbiorców, dla których stworzyliśmy ten próg.
Po tym, jak odpaliliśmy kampanię, sporo osób zarzuciło nam, że pokazujemy strasznie niewiele. Że w zasadzie nie wiadomo jak ta gra będzie wyglądać, nie ma zbyt wielu grafik, nie ma instrukcji. I że to wszystko to trochę mało. Ktoś nawet na forum gry-planszowe.pl napisał, że to dziwne, że wydawnictwo z takim doświadczeniem w crowdfundingu (jakby nie patrzeć, mamy na koncie trzy udane kampanie w trzech różnych krajach) odpala projekt, który wygląda na nieprzygotowany. Czemu w takim razie się na to zdecydowaliśmy? Przecież mogliśmy odczekać jeszcze kilka miesięcy i wystartować z kampanią mając w ręku grę niemalże gotową do druku. Skończone grafiki, w pełni złożona instrukcja, przygotowane kształty drewnianych elementów itd. Mogliśmy pójść przetartą ścieżką i zrobić kampanię wzorem wielu innych (zresztą tak właśnie robiliśmy wcześniej) i potraktować to jako swoistą formę przedsprzedaży. Zresztą żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie widzę w takiej formule nic złego. W końcu nikt nikogo nie przymusza i obie strony godzą się na jasno sprecyzowane warunki. Biorąc pod uwagę temat i to, że w crowdfundingu mamy jakieś doświadczenie, nie mam wątpliwości, że byłaby to droga łatwiejsza i bezpieczniejsza.

Tym razem postanowiliśmy zrobić to zupełnie inaczej. Nie dawać Wam w 100% gotowego produktu z gotowymi grafikami i wszelkimi kwestiami dopiętymi na ostatni guzik. Postanowiliśmy sięgnąć do korzeni idei crowdfundingu i sprawdzić, czy można zrobić to w inny sposób. Czy jesteśmy w stanie nie tylko wydać tę grę dla Was, ale czy możemy zrobić to z Wami. I nie mówię tutaj o prostym sfinansowaniu projektu – to w końcu podstawa każdego crowdfundingu. Mówię o tym, że chcemy, abyście mogli realnie kreować końcowy wygląd produktu. Aby Wasz głos i Wasze decyzje były w wielu miejscach podstawą tego, jak ta gra będzie wyglądać. Zresztą, tak po prawdzie, to temat gry aż prosi się o takie rozwiązanie. W końcu proces odbudowy Warszawy, bez względu na oceny tych wydarzeń, był wspólnym wysiłkiem bardzo wielu osób. Dlatego też właśnie w przypadku tej gry chcemy ją robić nie tylko dla Tłumu, ale wraz z Tłumem.

Kiedy pierwszy raz powiedziałem o tym pomyśle kilku znajomym trochę znającym branżę, to popukali się w głowę. Były osoby, które stwierdziły, że to samobójstwo, że tak się nie da i prosimy się o kłopoty. W końcu każdy wie, że gdzie 2 Polaków, tam 3 zdania. Dodatkowo wydawanie gier to dość skomplikowana sprawa i nierzadko nawet wewnątrz wydawnictwa, gdzie pracujemy w stałym gronie kilku osób, dochodzi do wielu tarć o to, jak coś ma wyglądać w grze i jak powinniśmy to zrobić. A teraz zamierzamy przekazać część decyzji w ręce sporej grupy ludzi i podejmować je wspólnie z nimi. Zdaniem wielu to czyste szaleństwo.

odbudowa_plansza2.indd

Będę szczery, nie wiem czy to się uda. Nie mam pojęcia czy ci wszyscy, którzy odradzali nam takie rozwiązanie, nie będą przez x miesięcy po kampanii zrzędzić mi nad uchem standardowym „a nie mówiłem/am”. Wiem natomiast, że próbujemy zrobić coś, czego jeszcze nikt nie próbował w takiej formie i skali w polskim crowdfundingu. Nie zamierzamy się ograniczyć do czytania i odpowiadania na Wasze komentarze. Na potrzeby kampanii zostanie uruchomione specjalne wyodrębnione forum, na którym, aby uporządkować cały proces, będziemy nie tylko rozmawiać o tym, jak mają wyglądać poszczególne elementy gry, ale też przeprowadzać głosowania, w których Wasz głos będzie decydował o ostatecznym kształcie wielu aspektów.

To właśnie drugi powód, dla którego dodaliśmy próg o wartości 5 zł. Nie chcemy sprzedawać kota w worku osobom, które nie są w pełni przekonane do „Odbudowy”. To ludzie, którzy są zainteresowani projektem, ale na tym etapie nie są w stanie zaufać nam na tyle, żeby zapłacić ponad 100 zł za grę, o której tak mało wiedzą. Jednocześnie jednak nie chcemy takich ludzi wyłączać z możliwości wpływu na nią. Szczególnie, że to właśnie dla nich wpływ na to, jak docelowo będzie wyglądała „Odbudowa”, może być bardzo ważny. Właśnie dla nich jest ten próg. Dla nieprzekonanych i mających wątpliwości. Ryzyko wpłaty 5 zł to niezbyt wiele. To, co dostajecie w zamian, to propozycja wspólnej pracy nad grą. Wspólnego podejmowania decyzji o tym, co zazwyczaj dzieje się za zamkniętymi drzwiami wydawnictw zanim produkt ujrzy światło dzienne. Jeśli to, co wspólnie stworzymy, Wam się spodoba, super – będziecie mogli zwiększyć kwotę wsparcia i dostać swój egzemplarz gry po niższej cenie, jaką oferujemy na wspieram.to. Jeśli nie – cóż, nie ma co ukrywać, będziecie piątkę w plecy, a ktoś, kto Wam odradzał wsparcie projektu, będzie miał dziką satysfakcję z powiedzenia „a nie mówiłem”…

Adam Kwapiński

okladka-B