Świat planszówek wg Wspieram.to: Boże Igrzysko: Magnaci (cz. 3)

To jeszcze tam daj kropkę… w trzeciej nagrodzie jest literówka… daj przecinek po  Magnaci w każdej nagrodzie… hej, jest aktualizacja… grafiki do poprawy” – mniej więcej tak zapamiętałem ten projekt, a raczej Michała Ozona od Phalanxów. Boże Igrzysko: Magnaci, czyli historia perfekcyjnego projektu.

Jeżeli mnie pamięć nie zawodzi, to już na początku marca 2014, pojawił się w „roboczych” projekt ze „szlachcicem rodem z Ogniem i Mieczem wbijającym nóż w mapę Rzeczpospolitej”. Jako fanatyk historii nie dałem sobie ani sekundy do namysłu i po paru minutach spędzonych nad tematem słałem maila do Michała. Przyjął go ciepło wraz z moją fascynacją tematem i w zasadzie po kilku mailach wszystko już było wiadome.

Magnaci

Start projektu był sztywno ustalony: nie wcześniej niż 3. maja, a najlepiej 3. maja równo o 12:00. To chyba jedyny projekt, który na dwa miesiące przed startem miał ustalony termin i faktycznie go dotrzymał. Nie ma co ukrywać, od strony logistycznej i organizacyjnej Phalanx stał na bardzo wysokim poziomie, a musieliśmy im dorównać. Fakt, że projekt miał wystartować 3. maja miał jeszcze jeden plus – nie pokrywał się w żaden sposób z trwającą wówczas kampanią Pana Lodowego Ogrodu.

Czy powinno startować się dwie dobre kampanie gier planszowych w tym samym czasie? To kolejny po „Firma wspiera projekt? Co robić?” temat na osoby artykuł, a częściowo odpowiedź na to pytanie poznamy zapewne już wkrótce…

Przed startem kampanii z Phalanxami spotkaliśmy się jeszcze na zeszłorocznym Pyrkonie i tam też po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć Magnatów. Na spotkaniu omówiliśmy dosłownie wszystko i po jego zakończeniu  całość mieliśmy ustaloną. Po raz kolejny zadziwiła mnie precyzyjność, dokładność oraz rozplanowanie zadań niemal co do dnia – dosłownie wszystko chodziło jak w szwajcarskim zegarku.

Jednak wspomniany „zegarek” trzeba było najpierw wykonać, a że zaangażowaliśmy się w ten projekt znacznie mocniej niż w inne, to czekała nas bardzo skrupulatna praca. Michał (mam nadzieję, że się nie obrazi) działał trochę jak antywirus: „brakuje kropki, dodaj przecinek, literówka w 3 zdaniu, za duży odstęp, grafika bardziej przyciemniona, zmień czcionkę” – i tak po każdym „skanie”. Dość często komunikowałem się z nim przez komunikator FB (preferujemy prosty i szybki kontakt z projektodawcą), ale w pewnym momencie zacząłem się już bać dźwięku przychodzącej wiadomości – wiedziałem, że będzie od Michała w stylu „brakuje przecinka w 3 zdaniu w 4 nagrodzie”. Wbrew pozorom, dziś odbieram to bardzo pozytywnie i wręcz jestem wdzięczny Michałowi za małą lekcję precyzyjności i dbania o najdrobniejsze szczegóły.

Projekt był nie tylko dobrze przygotowany od strony technicznej, ale także merytorycznej i crowdfundingowej. Phalanx przewidział wszystko: early birdsy, nagrody podwójne, dodatki, cele dodatkowe itp. Projekt był również bardzo dobrze rozpisany i było w nim – tak, tak, powtarzam się – dosłownie wszystko. W pewnym momencie poczułem, że to ja mógłbym się od nich uczyć.

Pod koniec kwietnia świętowaliśmy sukces Pana Lodowego Ogrodu, który zdobył wszystko, co mógł zdobyć w polskim crowdfundingu. Na świętowanie jednak czasu nie było, bo „za 3 dni Magnaci” nabierało coraz bardziej rzeczywistej formy. Trochę obawiałem się startu tej kampanii, miałem dziwne wrażenie, że ludzie swój planszówkowy budżet wydali właśnie trzy dni temu na PLO. Jak się okazało, moje obawy były bezpodstawne, projekt ruszył i po pierwszej godzinie nie było żadnych early birdsów, a projekt osiągnął prawie 30% sukces.

01 zawartośćB

Oczywiście jak to bywa w polskim crowdfundingu, tempo wsparcia znacznie spadło i projekt swoją „setkę” zdobył dopiero po miesiącu, ja jednak przez cały ten okres byłem nadzwyczaj spokojny i pewny sukcesu.  Możliwe, że miał na to wpływ dobrze przygotowany projekt, a także perfekcyjnie prowadzona przez Michała kampania. Do dnia dzisiejszego jestem pełen podziwu dla aktywności Michała zarówno na forach planszówkowych, jak i przy aktualizacjach projektów – mieliśmy ich kilkadziesiąt, a Michał jest jednym z nielicznych, który jeszcze grubo po jego zakończeniu zdawał relacje „co Panie u Magnatów słychać”.

Ciężka praca Michała i nasza przyniosła rezultaty. Idealnie przygotowany projekt skończył się na kwotę prawie 60 000 zł i był drugim co do wielkości projektem na Wspieram.to. Był to jednak trochę inny projekt i nie było w nim tylu emocji i zaskakujących zwrotów akcji, jak w dwóch poprzednich, co zapewne widać zresztą po tym artykule. Ten projekt był po prostu – nie obawiam się tego powiedzieć na głos – skazany na sukces, ciężko wypracowany, ale jednak sukces.

Wielokrotnie przeglądałem i analizowałem projekt Magnatów, starając się zapamiętać z niego to co najlepsze. Wiedzę, którą czerpałem garściami postanowiłem w pełni wykorzystać przy następnej, nadarzającej się okazji. I ta przyszła ponad cztery miesiące później i trochę zaszalała na naszej platformie.

Historia Zamków Szalonego Króla Ludwika już za tydzień.

zawartosc pudelka

  • ozy

    Kamil, dziękuję. Mi również było bardzo miło prowadzić z Wami kampanię, przy świadomości, że mogę liczyć na Wasze wsparcie o dowolnej porze dnia i nocy. Z perspektywy wydawcy szczerze polecam wspieram.to jako platformę do zbiórki – narzędzie jest sprawne, trzeba mieć “tylko” dobry projekt i można realizować marzenia. 🙂