Kacper Ryx i Król Żebraków: Przedstawiamy Hersztów

Czołem!

Kilka dni temu minęliśmy półmetek kampanii na wspieram.to, gdzie zbiórka idzie całkiem nieźle -uzbieraliśmy już prawie 2/3 celu podstawowego, czyli prawie 20 tys. złotych. Dziękujemy wszystkim za dotychczasowe wsparcie! Do zakończenia akcji (15 listopada) pozostało jeszcze ponad dwa tygodnie, walka będzie ostra! Do wspierania zachęcamy oczywiście pod tym adresem:

https://wspieram.to/krolzebrakow

Przez ten okres pojawiliśmy się na Planszówkach Na Narodowym, na festiwalu Imladris, a także w zeszły weekend na Targach Książki w Krakowie. Zagraliśmy także kilka partyjek w kilku krakowskich klubach. Pojawiło się przez ten czas sporo sugestii, z których część na pewno wprowadzimy do gry.

Tymczasem chciałbym przedstawić Wam wszystkich hersztów, którzy biorą udział w mafijnych porachunkach i walce o tytuł Króla Żebraków. Przed Wami Rajfurka, Francuzik, Paser, Maestro oraz mój wychowanek i dotychczasowy ochroniarz – Swojak.

RAJFURKA – nieco już podstarzała kokota, wdowa po rajcy, którego otruła, by zająć się tym, co lubiła najbardziej – kurestwem. W swoim domu urządziła luksusowy zamtuz, czy raczej, jak sama wolała go nazywać (od określenia bordello, które razem z warzywami zadomowiło się w Polsce wraz z przybyciem królowej Bony do Krakowa) – burdel. Dlatego nazywana jest Burdelmamą lub pieszczotliwie Mamuśką. Ponieważ zatrudnia najpiękniejsze (choć bardzo drogie) dziewczyny, z jej usług korzystają bardzo bogaci i wpływowi ludzie – patrycjusze i magnaci, przy okazji osłaniając jej proceder. Wybranym klientom świadczy usługi osobiście, jest bowiem wciąż ponętna i bardzo doświadczona w swoim fachu. Ma w kościele Mariackim wykupioną na stałe swoją stallę i wielkie datki na kościelne potrzeby, ciesząc się wielkim społecznym szacunkiem.

FRANCUZIK – z pozoru zniewieściały fircyk, modniś, w stroju naśladujący króla Henryka Walezego, w którego orszaku przybył do Krakowa i już tu został – fikuśny kapelusik na głowie, krótki kaftan i marynały, rajtuzy , na twarzy gruba barwiczka jak u kobiety i kolczyki w uszach, długie, upięte pod kapeluszem włosy. Mistrz rapiera i bezwzględny zabójca, który wzbogacił się na niezawodnych morderstwach na zlecenie, a teraz sam postanowił zostać królem podziemia. Ciężko uchwytny, pojawia się i znika. Na mieście pojawiają się słuchy, że to baba udająca zniewieściałego mężczyznę.

PASER – Żyd Jakub, złotnik z Kazimierza, gdzie zaczynał w skromnym warsztacie przy ulicy Kupa. Dzięki skupowaniu za grosze cennych złotych i srebrnych przedmiotów od rabusiów, także chrześcijańskich, przetapianiu ich, zmianie oprawy do cennych klejnotów i sprzedawanie ich z ogromnym zyskiem (przekupując krakowskiego podwojewodziego, by patrzył przez palce na jego sprawki), doszedł do wielkiego majątku. Należy do starszyzny żydowskiej, decyduje o życiu całej gminy i panuje nad całym przestępczym podziemiem kazimierskim. Powoli wysuwa macki po Stradom, ale myśli także o opanowaniu Krakowa, gdzie zdobył już ważny przyczółek – kram w Kramach Bogatych. Na razie musi na noc wracać do Kazimierza, ale zamierza rychło to zmienić – połowa patrycjuszy i szlachty mającej posesje w mieście siedzi u niego w kieszeni i tańczy, jak im zagra. Stroni od przemocy, ale gdy jest konieczna – nie waha się. Oczywiście nie nosi hańbiących żółtych naszywek na ubraniu, bo w Krakowie i w Polsce ten przepis jest martwy, przeciwnie – nosi się godnie, prawie po szlachecku.

MAESTRO – chytry Włoch z Palermo na Sycylii, którego tamtejsza mafia przysłała do Krakowa z misją zamordowania Sebastiana Berecciego, syna mistrza Bartolomeo Berecciego, zasztyletowanego w 1537 r. na krakowskim rynku (ojciec i syn zginęli w wyniku wendetty mafii na wszystkich męskich potomkach rodziny Berecci, skazanych na zagładę za złamanie omerta, nakazu milczenia o sprawach „rodziny” i „ojca chrzestnego”). Po wykonaniu zadania osiadł w Krakowie i częściowo usamodzielnił się od mafii sycylijskiej, tworząc własną „rodzinę” i jako miejscowy „ojciec chrzestny” wymusza haracze od kupców włoskich prowadzących interesy w Krakowie. Choć zręcznie posługuje się sztyletem i trucizną, rzadko para się tym osobiście, gdyż nie jest już młodzieniaszkiem. Mając także smykałkę do majsterkowania, zaciągnął się podczas wojny Batorego z Moskwą o Inflanty do korpusu saperów szancmajstra Ludwika Wedela, a potem został asystentem sławnego rodaka Włocha Dominika Ridolfino, pułkownika w służbie króla oraz jego nadwornego architekta i inżyniera, który wynalazł kule eksplodujące – fojerbole , użyte po raz pierwszy przez Batorego pod Połockiem w 1579 r. Wykorzystuje teraz zdobytą wirtuozerską wiedzę techniczną do konstruowania zmyślnych bomb ukrytych w różnych mechanizmach (np. wybuchających puzderkach czy szkatułkach). Po wyleceniu w powietrze jednego magazynu, niewyjaśnionym pożarze drugiego i urwaniu ręki podczas otwierania szkatułki na biżuterię przez kochankę pewnego bogatego kupca, pozostali łatwo dali się namówić na korzystanie z „opieki” Maestra.

SWOJAK – bezwzględny bandyta o zwierzęcej sile, ale niegłupi, niezwykle przebiegły i obdarzony szóstym zmysłem, albo prawdziwie zwierzęcym instynktem pozwalającym mu wywęszyć każde niebezpieczeństwo. Tylko na początku kariery dał się złapać na gorącym uczynku: dwukrotnie oszelmowany (kat obciął mu oboje uszu, dlatego nosił długie włosy), za trzecim razem został powieszony, ale sznur się urwał (przekupiony przeze mnie kat naciął sznur), więc został ułaskawiony. Wtedy uwierzył, ze jest nieśmiertelny. Uczyniłem go swoim ochroniarzem oraz egzekutorem i windykatorem długów. Swojak zawdzięcza imionisko temu, że jest urodzonym wyrzutkiem (z matki nierządnicy i ojca złodzieja). Uchodzi za mojego naturalnego sukcesora gdyby coś miało mi się stać. Mistrz okutej pałki, po utracie w bójce prawej dłoni, zamiast haka obstalował sobie sztylet i odtąd stał się jeszcze bardziej przerażającym i niebezpiecznym zabójcą.

* Przedstawione plansze hersztów są pierwszym z celów dodatkowych na kampanii crowdfundingowej Wspieram.to

0 Udostępnień