Odbudowa Warszawy – sukces czy porażka

Jakiś czas temu obiecaliśmy Wam podsumowanie kampanii Odbudowy Warszawy. W ostatnim czasie działo się całkiem sporo przez co musieliście poczekać na to podsumowanie dłużej niż byśmy tego chcieli.

Był Pyrkon, na którym pierwszy raz mogliście zobaczyć w akcji Polish Publishing League – wspólny twór FGH i kilku innych polskich wydawców. Mieliśmy też premierę (czy raczej prapremierę) Herosów – nowego tytułu wydanego wspólnie z Rebelem pod nową marką jaką jest Lion Games. Oprócz tego od kilku tygodni jesteśmy w trakcie organizowania pierwszego biura z prawdziwego zdarzenia, które mamy nadzieję usprawni pracę Fabryki. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Tak czy inaczej, nie tłumacząc się już dłużej, zapraszamy do dalszej lektury, która być może pozwoli Wam lepiej zrozumieć powody, dla których kampania Odbudowy Warszawy wyglądała tak, a nie inaczej.

Kiedy przychodzi czas podsumowania pierwszym pytaniem, na które należy odpowiedzieć jest to czy się udało? W tym wypadku odpowiedź nie będzie prosta. Z jednej strony uzyskaliśmy 161% zakładanej kwoty co przełożyło się na ponad 32 000 zł zebrane od wspierających. Ten prosty rachunek sprawia, że możemy z czystym sumieniem możemy mówić o sukcesie. Jednak, cytując klasyka musimy pamiętać o tym aby plusy nie przesłoniły minusów. Nie zamierzamy uprawiać propagandy i odtrąbić przed wszystkimi gigantycznego sukcesu jednocześnie stawiając kampanię za wzorcowy przykład crowdfundingu. Wiemy doskonale, że wielu z Was oczekiwało od kampanii Odbudowy i od nas samych znacznie więcej. Na dodatek my również liczyliśmy na więcej – zarówno mówiąc o końcowym wyniku, jak i o tym co udało nam się zrealizować w trakcie trwania kampanii. Co w takim razie poszło nie tak? Co mogliśmy zrobić lepiej i dlaczego w naszej ocenie nie wszystko się udało?

Jednym z zarzutów, które najczęściej padały pod adresem kampanii Odbudowy było nieprzygotowanie. Co ciekawe dotyczyło to często zarówno grafik do gry jak i samej mechaniki. I tak jak w pierwszej kwestii faktycznie byliśmy daleko od zakończenia prac nad oprawą graficzną do Odbudowy – czego zresztą nie kryliśmy, tak w przypadku mechaniki gry Odbudowa w momencie startu kampanii była w zasadzie skończona. Wydaje mi się, że doszło tutaj do rozpowszechnienia mylnego wrażenia – brak skończonej oprawy graficznej sprawił, że wiele osób w podobny sposób postrzegało mechanikę gry, uznając ją za niedokończoną. Nam też nie udało się rozwiać tych wątpliwości w pierwszym momencie odpalenia kampanii. Dopiero po kilku dniach kiedy opublikowaliśmy instrukcję i rozpoczęliśmy prezentacje gry w całej Polsce coraz więcej osób zaczęło się przekonywać, że od strony mechanicznej Odbudowa jest w zasadzie skończonym produktem. Niestety pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz dlatego też wątpliwości, które się pojawiły zostały rozwiane przez nas zbyt późno aby nadrobić stracony w kampanii czas.

Kolejną kwestią była bardzo nietypowa formuła kampanii jaką przyjęliśmy. W sposób świadomy (i mając już kilka udanych kampanii za sobą zarówno w kraju jak i za granicą) postanowiliśmy wrócić tą kampanią do tego co w naszym odczuciu leżało u podstaw idei crowdfundingu. Wspólnego tworzenia. Oczywiście każdy crowdfunding jest robiony tak aby jak najbardziej angażować tłum ale prawda jest taka, że wiele z takich projektów swoją formułą przypomina przedsprzedaż (co nie jest zresztą niczym złym – sami w ten sposób zrealizowaliśmy poprzednie zbiórki). W przypadku Odbudowy chcieliśmy oddać w ręce wspierających realne decyzje – wydawało się, że ten tytuł był idealną okazją do wypróbowania takiej formuły. Powołaliśmy Biuro Odbudowy Stolicy, pozwoliliśmy dokonać pierwszych wyborów… I niestety zabrakło nam mocy przerobowych. Okazało się, że taki sposób prowadzenia kampanii jest znacznie bardziej wymagający i czasochłonny niż sądziliśmy. Tempo kampanii crowdfundingowych jest ogromne i aby zrealizować nasze wyobrażenie o szerokim zakresie współpracy z Tłumem potrzeba sporych zasobów ludzkich, których nam zwyczajnie zabrakło. Oczywiście w kontekście gry nie jest to nic straconego – mamy zamiar kontynuować pracę BOS’u z tymi, którzy będą chcieli się w nią włączyć. Natomiast potencjał takiej formuły nie został wykorzystany w samej kampanii. Chociaż wierzę, że prędzej czy później ktoś spróbuje właśnie w taki sposób poprowadzić swoją kampanię i to z bardzo dobrym skutkiem.

OW_koniec_kampanii_podziekowania2

Osobną kwestią dotyczącą kampanii Odbudowy jest coś co można określić jako błędny wybór targetu. Oczywiście naturalnymi odbiorcami takiej kampanii miały być osoby związane ze środowiskiem gier planszowych. Ale w przypadku tego tytułu postanowiliśmy dotrzeć do znacznie szerszego grona odbiorców. Chcieliśmy w większym stopniu trafić do tzw. niedzielnych graczy wierząc, że taka tematyka będzie budziła zainteresowanie również poza planszówkowym środowiskiem. Faktycznie zaciekawienie grą mediów i dość szeroka reklama w mainstreamie pokazały, że jest zainteresowanie tym tematem. Niestety nasz zasięg medialny nie przełożył się na wsparcie samej kampanii. W tym wypadku myślę, że problemem była popularność samego crowdfundingu. To mimo wszystko jest nowe zjawisko w naszym kraju. Większość osób nie wie do końca jak to wszystko działa, a biorąc pod uwagę nieufność do nowinek technologicznych niska popularność crowdfundingu mogła okazać się barierą w uzyskaniu wsparcia od osób spoza środowiska, do których dotarliśmy z informacją o Odbudowie. Jakąś barierą dla takich osób mogła też być cena – dla kogoś nieznającego rynku zapłacenie ponad 100 zł za grę planszową mogło wydawać się czymś dziwnym. Podsumowując ten fragment wydaje mi się, że musi minąć jeszcze trochę czasu zanim polski crowdfunding trafi pod przysłowiowe strzechy. Póki co skupia on raczej środowiska hobbystów i to takie osoby stanowią większość wspierających w podobnych kampaniach. Jednocześnie – mimo, że nie w samej kampanii i w liczbie wspierających – nasza kampania odniosła bardzo duży sukces marketingowy. Niewątpliwie skorzystał na tym sam tytuł (choć nie kampania) jak i nasze hobby, o którym dzięki kampanii mówiono w wielu mediach.

Z grubsza to chyba wszystko jeśli chodzi o podsumowanie. Oczywiście poza omówionymi powyżej aspektami kampanii było jeszcze wiele kwestii, które wpłynęły na to, że nie wszystko wyglądało tak jakbyśmy tego chcieli. Odbudowa Warszawy jest pierwszą grą nie naszego autorstwa, którą wydajemy. To sprawia, że wszelkie zmiany i prace nad grą są trochę wolniejsze niż zazwyczaj, bo wymagają przegadania poszczególnych kwestii z autorami, których nie chcemy stawiać przed faktem dokonanym wprowadzając jakiekolwiek zmiany bez ich aprobaty. Zaskoczyła nas również kwestia oprawy graficznej. Dość długo szukaliśmy formuły na poszczególne elementy, a kiedy już udało nam się znaleźć sposób ujęcia planszy okazało się, że wymaga on niesamowitych nakładów pracy ze strony Igi. Przez rozmach z jakim zdecydowaliśmy się wykonać planszę okazało się, że zaprezentowanie Wam jej w całości w trakcie kampanii będzie zwyczajnie niemożliwe.

Ostatnią kwestią jaką chciałbym poruszyć jest spore wsparcie, jakie otrzymaliśmy z dwóch źródeł. Pierwszym z nich była Fundacja Niepodległości, której wsparcie pozwoliło w miarę szybko osiągnąć wymagane 100%. Drugie pokaźne wsparcie otrzymaliśmy od hurtowni „Rost” pod sam koniec trwania kampanii. W obu wypadkach chcemy podziękować za zaufanie. Z pewnością bez tych wpłat nie udałoby się osiągnąć takiego wyniku. Czy udało by się przebić 100% – to już czyste spekulacje, które na chwilę obecną są całkowicie nieweryfikowalne.

Kończąc chcielibyśmy przeprosić wszystkich tych, którzy w jakimś stopniu poczuli się zawiedzeni tą kampanią. Wiemy, że wielu z Was spodziewało się po nas więcej. Natłok pracy nie pozwolił na przeprowadzenie tej kampanii zgodnie z naszą początkową wizją, a część decyzji, które podjęliśmy przed i w trakcie z pewnością nie była trafiona. Dla nas kampania Odbudowy była niełatwym doświadczeniem, które wiele nas nauczyło. Jesteśmy szczęśliwi, że mimo wielu problemów udało nam się osiągnąć sukces i chcemy gorąco podziękować wszystkim tym, którzy mimo niedociągnięć postanowili nam zaufać wspierając kampanię Odbudowy. Wierzymy, że kiedy otrzymacie do ręki swoje egzemplarze będziecie usatysfakcjonowani i dumni z tego, że staliście się częścią tego projektu, a sama gra dostarczy Wam wielu godzin znakomitej rozrywki.

  • Zaskoczony czytelnik

    piszecie o nieprzygotowaniu i bronicie się przed tym, a prosta grafika ze znikomą ilością tekstu, wrzucona jest z literówką.

    “Wsparło nad 113 osob”
    Zdaje sobie sprawe, że zaraz plik pewnie zostanie podmieniony i mój komentarz wyjdzie na bezsensowny, ale mimo wszystko radze się zastanowić czy nie warto czasem zwolnić i nie robić wszystkiego na hura 🙂 pozdrawiam

    • Michał Sieńko

      Pewnie masz rację. Następnym razem tak trzeba będzie zrobić.

  • kdsz

    Spodziewałem się propagandy sukcesu (bo przecież gra się sfinansowała), a tu jednak szczery wpis wydawcy rozczarowanego kształtem kampanii. Dzięki za uczciwość. To ostatnio rzadkość.

    W swoim środowisku namawiałem do wsparcia znajomych, o których wiem, że są warszawskimi patriotami regionalnymi. Jednak próby były nieudane, bo na pierwsze pytanie “jak się w to gra” zwyczajnie nie umiałem odpowiedzieć, co było niepoważne.

    Przyczepił bym się też do poszczególnych progów. Lepsze komponenty ok, ale kolejne budynki w aplikacji? To zbędny, wręcz bezsensowny gadżet. Kogo to w ogóle zachęci do wspierania? Brak wariantu dwuosobowego od początku kampanii to kolejny gwóźdź do trumny.

    No słabo wyszło, ale najważniejsze, że gra się ukaże. Mam nadzieję, że finalny produkt będzie bardziej przekonujący niż kampania.

    • Zdecydowanie się zgadzam, plus za szczerość i chłodną analizę, dzięki temu wnioski i nauka będą w przyszłości procentować 🙂

    • markac

      To prawda, głównym brakiem w kampanii jest to, że nie wiadomo jak się w to gra i to trochę spaliło wiralność projektu. Braki w oprawie też mogłyby być zaznaczone – faktycznie wydaje się, że to co tam pokazujecie, to już jest to.
      A budynki w aplikacji wydają mi się super bajerem, w zasadzie to był główny motyw dla którego dodałem swą cegiełkę do odbudowy. (Ale może tylko dlatego, że jaram się technologią). Oby nie było to tak potraktowane jak reszta oprawy do tej pory.

      Powodzenia i dzięki za to, że coś takiego robicie.

    • el Browarre

      Progi rzeczywiście były fatalnie pomyślane , co chyba wynika z faktu, że FGH nie bardzo wiedziała do kogo ma skierować swoją kampanię (co przyznali w tym tekście). Z jednej strony chcieli uderzyć do planszówkowiczów, którzy chcieli lepszej jakości komponentów i jasnego wytłumaczenia zasad, z drugiej strony do niedzielnych graczy którzy… Sami w sumie nie wiedzieli czego chcieli, ale i tak tego nie dostali 😉

      Gracza interesuje gra planszowa, a nie modele 3D, które można sobie pooglądać z komórki – równie dobrze można sobie zgooglować zdjęcia tych budynków. I na pewno nie będzie tego robił w czasie grania. Tym samym realizacji kolejnych progów nie interesowała graczy, bo nie gwarantowała lepszej jakości gry. Cała kampania nie zachęciła też ludzi spoza hobby, potwierdziło się tylko zdanie, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Szkoda, mam nadzieję, że kiedy gra trafi do sprzedaży będzie to wyglądać nieco lepiej, a FGH wyciągnie wnioski na przyszłość i następnym razem nie popełni tych samych błędów.

      Grę wsparłem pomimo działaniom FGH, a nie dzięki nim, to wiele mówi o.O